Opowieści z Rumunii

Opowieści z Rumunii

Po moich wizytach w Rumunii (Bukowina, Maramuresz, Transylwania) zbudziła się we mnie wielka potrzeba poczytania czegoś więcej o tym państwie o bardzo skomplikowanej (nie tylko w czasach najnowszych) historii.

Pierwsza, moim zdaniem obowiązkowa pozycja, to

A Brief Illustrated History of Romanians Neagu Djuvary

Tak książka otwiera oczy na niesamowitą, burzliwą historię tego regionu oraz jego niezwykłą geopolityczną i kulturową złożoność, stanowiącą pomost między Orientem a Zachodem. (tak złożoną, że niektóre rozdziały czytałam kilka razy i z ręką na sercu wciąż nie pamiętam wszystkich skomplikowanych zakrętów dziejowych na tych terenach)

To pozycja, którą czyta się jak fascynujący historyczny thriller. Djuvara zdaje się nie wiedzieć, czym jest sztywny, akademicki ton i wybiera barwną, erudycyjną gawędę. Kto by pomyślał, że kiedy Rumuni postanowili sobie w XIX wieku znaleźć króla, mieli trudności ze znalezieniem kandydata i że kiedy ostatecznie takowy się objawił, musiał przedostać się do kraju incognito, udając inżyniera, żeby po drodze nie aresztowały go austriackie władze? Djuvara opisuje ze smakiem te i inne anegdoty, z odwagą i swadą wyrażając własne, subiektywne zdanie na temat kluczowych wydarzeń i postaci. Potrafi bez wahania ocenić historyczne wybory, pisząc wprost: „Muszę teraz powiedzieć uczciwie, że była to błędna decyzja. Niestety, ten czy inny władca nie zorientował się w sytuacji…”. Jednocześnie Djuvara unika taniego moralizatorstwa; wychodzi z założenia, że z perspektywy czasu nie powinno się jedynie krytykować minionych pokoleń, lecz przede wszystkim starać się zrozumieć ich motywacje.

W każdym rozdziale czuć, że Djuvara głęboko kocha swój kraj i jego dziedzictwo, ale nie jest jego bezkrytycznym apologetą. Z rzadką u historyków uczciwością punktuje narodowe przywary, błędy polityczne i mity, którymi Rumuni lubią się karmić. Po przeczytaniu tej książki spaceruje się po ulicach Bukaresztu czy zamkach Transylwanii z zupełnie inną, głębszą wrażliwością. Nabiera się także ochoty, aby odwiedzić miejsca, które pomijają przewodniki.

Z polskich pozycji absolutnie wyjątkowa na mapie polskiej literatury faktu jest książka

Bukareszt. Kurz i krew Małgorzaty Rejmer

Choć reportaż skupia się na stolicy Rumunii, jej pierwsza część mówi dużo o skomplikowanej historii całego kraju, co pozwala zrozumieć genezę rumuńskich traum, ze szczególnym uwzględnieniem mrocznych i absurdalnych realiów dyktatury Nicolae Ceaușescu.

Rejmer udowadnia, że reportaż nie musi być jedynie suchym zapisem faktów i relacji świadków. Ma rzadki dar sprawiania, że miejsca zaczynają żyć jeszcze przed przyjazdem.

Po przeczytaniu takiego opisu jak ten: ” Bulwar Zjednoczenia, aż do rewolucji nazywany bulwarem Zwycięstwa Socjalizmu, był częścią projektu Centrum Obywatelskiego – tego, którego pępkiem jest Dom Ludu i który miał obejmować budynki państwowe, urzędy i sądy. Wielopiętrowe, zdobne bloki miały służyć najbardziej zaufanym ludziom Ceauşescu, politykom, urzędnikom i Securitate, tak by byli w zasięgu ręki dyktatora. Wszystko, co o projekcie wiadomo, to plotki i anegdoty w gęstych oparach absurdu. Dokumenty dotyczące budowy zniknęły, całe przedsięwzięcie toczyło się w zmowie milczenia, a jeśli którykolwiek z architektów chce dziś na ten temat
mówić, to niejednokrotnie są to wypowiedzi nawiązujące do prawdy w sposób luźny
i niezobowiązujący.”, od razu ma się ochotę pobiec na Bulwar Zjednoczenia (bardzo przygnębiająca socjalistycznie-monumentalna arteria) i zobaczyć go na własne oczy.

Z lektur związanych z Bukaresztem mogę polecić jeszcze powieść

The Girl They Left Behind Roxanne Veletzos

Określiłabym ją jako przykład ambitniejszej literatury kobiecej ze średniej półki, solidną prozę historyczną, która potrafi usatysfakcjonować wymagającego czytelnika. Choć punkt wyjścia fabuły jest bardzo filmowo-melodramatyczny (żydowscy rodzice zmuszeni do porzucenia swojego małego dziecka na schodach kamienicy w Bukareszcie podczas wojennej zawieruchy i jego późniejsza adopcja), autorka szybko ucieka od taniego sentymentalizmu na rzecz głębszej i bardziej wymagającej panoramy dziejowej.

Największą wartością książki jest przekonujące oddanie realiów rumuńskich, portret Bukaresztu, który z „Paryża Bałkanów” stopniowo zamienia się w szarą, uwięzioną za żelazną kurtyną metropolię. Autorka skupia się przede wszystkim na bolesnym procesie powojennym: od lat 40. do 50. Pokazuje transformację ustrojową i brutalne narzucanie komunistycznego reżimu pod dyktando ZSRR.

Najbardziej wstrząsającym elementem tej powieści jest obraz niszczenia rumuńskiej klasy średniej. Na przykładzie przybranych rodziców Natalii obserwujemy powolną, systematyczną grabież ich majątku, statusu, godności i poczucia bezpieczeństwa. To portret świata, w którym dotychczasowe zasady i ciężka praca przestają mieć znaczenie, a o ludzkim losie decydują względy ideologiczne.

Dla czytelników szukających w literaturze obyczajowej czegoś więcej niż tylko romansu, książka Veletzos będzie świetnym, dobrze udokumentowanym i angażującym emocjonalnie świadectwem tragicznych losów powojennej Rumunii – jeszcze przed erą Ceaucescu, na której skupia się większość rozgrywających się tam powieści.

Zostaw odpowiedź

Zawsze uwielbiałam podróżować

i z wiekiem mi się pogorszyło. Być może dlatego, że dawno, dawno temu, kiedy byłam (niekoniecznie) piękną dwudziestoletnią, wyjazdy z komunistycznej Polski były imprezą skomplikowaną i często zbyt kosztowną jak na moją kieszeń. Robiłam sobie listę wymarzonych podróży: Knossos, Luksor, Quebec, Wyspy Galapagos, Rio de Janeiro… Część z nich już zrealizowałam, inne dopiero na mnie czekają. I co z tego, że tymczasem zostałam już starszą panią?

To za chwilę

Odkryj więcej z Podróże starszej pani

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej