Vesterålen Pinezka na mapce to moja baza na Vesteralen – bardzo dobry punkt strategiczny do zwiedzania archipelagu. Do dyspozycji miałam trzy dni, co wystarczyło na objechanie najważniejszych miejsc i włączenie do programu 2-3 godzinnych spacerów po łatwych trasach każdego dnia. MIałam wrażenie, że zabrakło mi co najmniej jednego dnia, a może nawet dwóch, żeby mieć poczucie, że naprawdę tam byłam. Chętnie wróciłabym też w te strony, aby spędzić tam spokojny tydzień na nieuciążliwych wycieczkach i medytacjach na plaży.

Na Senję miałam dwa i pół dnia: na pierwszą wycieczkę wybrałam się o szóstej wieczorem i wróciłam o pierwszej w nocy – w lecie nie ma problemu nocy, więc można wędrować, dopóki sił nam starczy. Na objechanie wyspy + odbycie kilku miłych spacerów to zupełnie wystarczyło. Najbardziej dramatyczne (i fotografowane) krajobrazy znajdują się na północy wyspy, w bardzo niewielkiej odległości od siebie. Jeśli ktoś lubi trekking, może siedzieć na Senji i tydzień. Starszej pani 2,5 dnia wystarczyło w zupełności. Uwaga: na środkowym odcinku drogi do Hamn bardzo często można spotkać renifery, lepiej się nie rozpędzać, chociaż prosta i pusta szosa do tego zachęca.

pinezka to mój nocleg, jakieś dwadzieścia minut samochodem od mostu na Senję.

Zostaw odpowiedź

Zawsze uwielbiałam podróżować

i z wiekiem mi się pogorszyło. Być może dlatego, że dawno, dawno temu, kiedy byłam (niekoniecznie) piękną dwudziestoletnią, wyjazdy z komunistycznej Polski były imprezą skomplikowaną i często zbyt kosztowną jak na moją kieszeń. Robiłam sobie listę wymarzonych podróży: Knossos, Luksor, Quebec, Wyspy Galapagos, Rio de Janeiro… Część z nich już zrealizowałam, inne dopiero na mnie czekają. I co z tego, że tymczasem zostałam już starszą panią?

Tutaj też jestem!

Odkryj więcej z Podróże starszej pani

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej